mentalność i wiatr
piątek, 19 styczeń 2007 Istnieje powszechne w Polsce (ale i występujące wśród Polaków w UK) przekonanie, że Anglicy są flegmatyczni. Na pewno istnieje różnica w mentalności i Brytyjczycy nie są skłonni do nadmiernej egzaltacji. Widać to dobrze przy okazji ostatnich silnych wiatrów.
Podobno ostatnie wichury spowodowały ponad 30 ofiar śmiertelnych z czego ponad 10 na Wyspach Brytyjskich i 3 w Polsce. Ciekawe jest zestawienie tytułów w obu krajach. W Anglii pisze się np. "second day of gales" (gale = 9 w skali Beauforta). W Polsce natomiast pisze się o huraganie (>13 w skali Beauforta), czy o jakiś orkanach (co to takiego trudno powiedzieć, ale w Europie raczej wiatrów się tak nie nazywa).
Ostatnie wiatry w rzeczywistości miały siłę 9-11 w skali Beauforta. Mieściły się więc w jej tradycyjnej wersji do 12. Huragany to wiatry o sile, która przewyższa tradycyjną skalę Beauforta, czyli 13 i więcej.
Ciekawe czy przesada polskich dziennikarzy spowodowana jest wrodzoną egzaltacją i pesymizmem Polaków. Może powodowały nimi kompleksy w stosunku do Stanów, gdzie wszystko jest większe niż w Europie, nie mówiąc już o Polsce ;)
Tam huragany rzeczywiście występują, a takimi wiaterkami jak ten wczoraj ludzie za bardzo się nie przejmują.
Niestety dzisiejsze wydarzenia, tzn. obecna klęska żywiołowa w postaci opadów śniegu (7cm w najgłębszym miejscu) pokazała, że i Brytyjczycy są panikarzami.
Śnieg nie tylko nie pozwolił dojechać pilotom na lotniska - bo samoloty są w większości amerykańskie i latają np. na Alaskę więc to raczej nie powód odwołania lotów. Nie pozwolił również dojechać robotnikom do naszego nowego domu i rozłożyć wykładzinę, która jest już na miejscu.
Co tam wiatr wywracający ludzi i drzewa, trochę śniegu jest o wiele groźniejsze :(
UK
Reader Comments