Witam wszystkich którzy znaleźli się na mojej stronie.
Jak mawia mój ulubiony prezenter radiowy "nie ma przypadków". Na pewno masz jakiś powód by to czytać, a ja by pisać. Nawet jeśli oboje nie zdajemy sobie jeszcze sprawy dlaczego jesteśmy Tu Teraz.

Cieszę się z naszego spotkania.

Sycylia maj 2008

Picture%20599.jpgPojutrze rejs do Norwegii, więc to już ostatni moment by napisać coś o ostatnim rejsie na Sycylię.

Włochy zawsze były moim ulubionym krajem. Sycylia fascynowała mnie dodatkowo ze względu na swoją średniowieczną historię. Normańskie królestwo Sycylii ze swą unikalną kulturą jaka powstała tam na styku bizantyjsko - arabsko - włosko - normandzkim., jest czymś unikalnym w dziejach Europy po dzień dzisiejszy.

Rejs był jeszcze wyjątkowy pod innym względem. Wiele lat temu przejechaliśmy z Elą Sycylię autem. Wtedy, siedzieliśmy pewnego wieczoru w restauracji w małej zatoczce pod Taorminą. Widzieliśmy wpływające i wypływające jachty. Pamiętam, że wtedy powiedziałem: jak fajnie byłoby zwiedzać Sycylię na jednym z nich, a nie samochodem i z namiotem.
Niewiele później "odkryłem", że żeglarstwo nie jest zarezerwowane wyłącznie dla super bogatych i sam rozpocząłem pływać.

Picture%20111.jpgNie był to jednak mój rejs "wspomnieniowy".  Rejs zorganizowany został - można powiedzieć, że już tradycyjnie (2006 2007) - przez Marcina i JoinUs w ramach majówek. W tym roku odbyły się  dwie takie imprezy. Nasz rejs na Sycylii i tradycyjne "regaty" w Chorwacji.

Picture%20147.jpgPo przyjeździe na Sycylię otrzymaliśmy dużą dawkę folkloru lokalnego, czy raczej mentalności Sycylijczyków. Jacht (zresztą nie tylko nasz) nie był przygotowany. Dało to nam okazję na wycieczkę lądową do Monreale i Erice. Oba miejsca przepiękne i oba związane ze średniowieczną świetnością Sycylii.

Picture%20295.jpgNastępnego dnia dostaliśmy jacht zastępczy (lepszy  nowszy i w pełni sprawny) i popłynęliśmy na Usticę. Tutaj udało nam się odwiedzić pontonem jedną z "lazurowych" grot. Niestety nurkowanie nie wchodziło w grę, ze względu na temperaturę wody i ogromną liczbę meduz.

Picture%20324.jpgZ Ustici postanowiliśmy pożeglować na Stromboli. Niestety z żeglowania nie za wiele wyszło. Wiało bardzo słabo i znów jak poprzedniego dnia dokładnie z kierunku jaki obraliśmy. Niestety "układ wiatrów" okazał się "stabilny". Już prawie do końca rejsu nie mieliśmy ich wcale, albo wiały słabo i dokładnie z kierunku, gdzie pragnęliśmy się udać.
Picture%20502.jpgStromboli jest wyjątkowym wulkanem, gdyż jest on aktywny cały czas. Codziennie, przez cały rok, a nie tak jak np. niedaleka Etna, raz na kilka lat. Mówi się nawet, że to najstarsza - bo naturalna - latarnia morska.
W czasie naszego pobytu erupcje odbywały się średnio co 20-30 minut. W dzień mieliśmy okazję oglądać je z tarasu widokowego na który dotarliśmy po szaleńczej jeździe skutero-rikszami, a następnie wspinając się pieszo.
Najbardziej widowiskowe erupcje, zobaczyliśmy jednak z jachtu, gdy  nocą staliśmy w dryfie u północnych wybrzeży Stromboli.
W nocy wulkan wynagrodził nas dodatkowo. Gdy wypłynęliśmy ze strefy totalnej ciszy, gdzie dosłownie czuło się "zapach siarki" wydobywającej się wulkanu, a powietrze ogrzane było wydobywającym się z krateru dymem, mieliśmy okazję pożeglować (niestety tylko 2 godziny) przy wprost idealnym wietrze. Trudno dokładnie wytłumaczyć tą lokalną anomalię, ale jestem przekonany, że była ona związana z działaniem wulkanu i ukształtowaniem wyspy.

Picture%20093.jpgPo kolejnej sporej dawce żeglugi motorowej i plażowania dopłynęliśmy do Cefalu. Miasto ma niepowtarzalny charakter. Miasto dość ładnie przeobraziło się z dawnego ośrodka rybackiego i handlowego w nadmorskie uzdrowisko.  Największą atrakcją  turystyczną jest mozaika zdobiąca katedrę, a przedstawiająca Chrystusa Królującego (Pantokrator). Jest to jedno z najlepiej zachowanych dzieł twórców bizantyjskich. 

Następnego dnia musieliśmy już wracać do Palermo. Tu zakończył się nasz rejs.
Pożegnałem moją sympatyczną załogę, która wracała do Polski busem. Na zdjęciu poniżej; od góry: Michał i moja mama Emilia; od lewej: Bartek, Jarek, Marta, Arek, Szymon; na dole: Ewelina.Picture%20100.jpg

Ogólne wrażenia pozytywne. Rejs na pewno nie był jakimkolwiek wyczynem żeglarskim. Wyczynem było raczej spalenie takiej ilości paliwa ;)
Sama Sycylia pozostawia mieszane wrażenia. Po pływaniu w UK i Chorwacji dziwi brak nowoczesnej jakiejkolwiek infrastruktury żeglarskiej. W portach dostępna przeważnie woda i prąd, ale nie ma infrastruktury sanitarnej, sklepów itp. Ceny za to dość wysokie.

Jednak w zaledwie 5 dni udało się nam przepłynąć 275 mil morskich i odwiedzić wiele ciekawych miejsc.  Poniżej interaktywna mapa trasy rejsu:

 
View Larger Map

W Palermo pozostaliśmy z Michałkiem jeszcze dzień. Odwiedziłem miejsca znajome z poprzedniej wizyty i całkiem nowe. Zapraszam do obejrzenia wszystkich moich galerii poświęconych Palermo: Picture%20490.jpg

Palermo to miasto niesamowitych kontrastów. Z jednej strony przepiękne zabytki przeszłości zachowane w znakomity sposób. Tuż obok budynki, które wydają się być ruinami od co najmniej II wojny światowej.
Wydaje się, że cała Sycylia, ale w Palermo widać to najbardziej, jest krajem pod okupacją.

Picture%20421.jpgZa sytuację na Sycylii powszechnie wini się mafię. Trzeba jednak pamiętać, że mafia wzrosła na fali niechęci wpierw do burbońskich królów z Neapolu, później zaś przeciw władcom z Piemontu i Rzymu. Biorąc pod uwagę, dwa nieudane powstania anty-włoskie w XIX wieku i lata polityki anty sycylijskiej za rządów faszystów (ale i przedtem i chyba potem),  trudno nie oprzeć się wrażeniu, że Sycylia jest pod okupacją Włoską.
Wydaje się, że na wyspie nie powstało nic godnego obejrzenia, od opuszczenia jej przez władców aragońskich (hiszpańskich).Picture%20683.jpg Chyba nie można za wszystko winić mafii, a więc samych Sycylijczyków, skoro wcześniej przez wieki wyspa potrafiła rozwijać się znakomicie.

Królestwo, które kiedyś - za panowania króla Sycylii, a zarazem cesarza Zachodnio-Rzymskiego Fredyryka II - był prawdziwym centrum Europy, z którym liczyli się nie tylko wszyscy królowie europejscy i Papierz, ale i władcy muzułmańscy, jest dziś skansenem, by nie powiedzieć ruiną.

Na pewno jest to jednak wciąż kraj przepiękny i wbrew powszechnym stereotypom, bezpieczny.

Posted on poniedziałek, 2 czerwiec 2008 by Registered CommenterArek Stryjski in | CommentsPost a Comment

Here Comes Everybody

hceUKcover.jpgPostanowiłem zacząć pisać więcej o tym co czytam, bo jakoś pisanie o innych sprawach mi nie idzie. (Na pewno też, ta akurat książka zachęciła mnie, by ponownie uaktywnić się na tej stronie.)

Jakiś tydzień temu, jak zwykle wracając około 19 do domu, po całym dniu spędzonym na pisaniu programu i czytaniu internetu, zacząłem zastanawiać się dlaczego nie brakuje mi TV. (Od pond roku jak mieszkamy w nowym domu praktycznie nie mamy telewizji.)
Zadałem sobie pytanie: "Jak ludzie znajdują czas na oglądanie TV". Z lekkim zdziwieniem, skonstatowałem, że przecież ja też kiedyś oglądałem TV... i to codziennie! Jak to moźliwe, że miałem na to czas?
Długo nie musiałem czekać na odpowiedź. Następnego dnia pojawił się ten blog  Gin, Television, and Social Surplus

Zaspokojony odpowiedzią, że teraz nie muszę się już upijać (jak pokolenie naszych pradziadków), czy otumaniać telenowelami (jak pokolenie naszych rodziców) wziąłem się za bardziej pożyteczne rzeczy, tzn. zacząłem szukać czegoś ciekawego w internecie ;-)
Ku mojemu zdumieniu okazało się, że nie wszyscy rozumieją rzeczy oczywiste. Następnego dnia przeczytałem to Erm, excuse me, but I think Everybody was here all along

Jak przeszły mi emocje spowodowane "ślepotą" drugiego autora, pomyślałem "nie ma przypadków"... trzeba książkę przeczytać.

Here Comes Everybody Clay'a Shirky napisana jest naprawdę świetnie. 300 stron "pochłonąłem" w dwa wieczory. Było to możliwe nie tylko dzięki świetnej formie, ale przede wszystkim dzięki świetnej argumentacji i przykładom.

Społecznościami internetowymi interesowałem się od zawsze, tzn. od pojawienia się tego terminu, czyli już prawie 10 lat. Ta książka jest jednak inna. Nie pokazuje tworzenia się nowych społeczności w internecie, czy różnego rodzaju "światach wirtualnych", ona pokazuje jak pod wpływem nowych mediów, zmienia się całe nasze społeczeństwo.

Trzeba być ślepym by po argumentacji Shirky nie dostrzegać rzeczy oczywistych. Trzeba jednak niesamowitej spostrzegawczości, by dojrzeć je za pierwszym razem.
Żyjemy w czasach rewolucyjnych zmian technologicznych nie dlatego, że komputery pozwoliły poznać nasz genom, czy dlatego, że potrafimy zbudować akcelerator cząsteczek elementarnych CERN. Żyjemy w czasach rewolucji technologicznej, bo mamy komórkę, e-maila, czat i bloga.

Oczywiście można powiedzieć, że nowe media nie zmieniają tak naprawdę niczego. Jedynie pewne rzeczy intensyfikują.
Nie dostrzeganie jednak zmian jakościowych, idących za pozornie jedynie ilościowymi przemianami, jest niedostrzeganiem sedna sprawy.

Oczywiście zawsze istniały w kościele różnego rodzaju schizmy i rozłamy. Jednak dopiero upowszechnienie druku pozwoliło zaistnieć reformacji i przewartościowaniu całego społeczeństwa.
Różnego rodzaju utopie społeczne istniały już w starożytności. Dopiero jednak upowszechnienie edukacji, propagandy (radia i prasy), oraz środków komunikacji (telefon, łączność radiowa w wojsku) pozwoliły zaistnieć utopiom XX wieku.

To, że żyjemy w epoce kolejnej rewolucji społeczno-technicznej, porównywalnej z wynalezieniem druku, nie ulega wątpliwości. To, że przyniesie ona nie tylko korzystne zmiany, niestety też.
Nie czekają nas oczywiście kolejne wojny religijne, czy obozy koncentracyjne - to należy już bezpowrotnie do przeszłości.  Będą na pewno inne wyzwania. Jednym z nich może być terroryzm. Chyba jednak dużo bardziej niebezpiecznym i długofalowym, będzie pojawienie się antyspołecznych grup społecznych. Co jest całkowicie nowe, będą one trwałe i zorganizowane, mimo całkowitego rozproszenia geograficznego i powszechnego braku akceptacji.
Jeśli już teraz nastolatki, dzięki nowym środkom komunikacji, są w stanie stworzyć ruch, czy grupę społeczną, promującą anoreksję, to co będzie, gdy środki te się udoskonalą, a dziewczynki dorosną...

Jako społeczeństwo, nauczyliśmy się rozpoznawać jako zagrożenie fanatyzm religijny i ideologie totalitarne. Na pewno uda nam się też przeciwdziałać tym nowym zagrożeniom.

Poprzednie rewolucje technologiczne przyniosły nie tylko wojny i fanatyzm. Przyniosły przede wszystkim powszechną edukację i dobrobyt.
W końcu XIX wieku ludzie mogli się codziennie upijać w pubach, bo było ich na to stać (i nie interesowała ich już religia). Ludzie końca XX wieku mogli prześnić przed telewizorem znaczną część swojego życia, bo mieli na to czas (i nie interesowała ich już ideologia).
Ja mogę pisać bloga, którego pewnie mało kto przeczyta, bo... mam czas, pieniądze i nie pociągają mnie już małe grupy społeczne (by nie powiedzieć sekty) bez względu czy wirtualne, czy też nie ;-)

Po raz pierwszy w historii tak rewolucyjna zmiana społeczna, nastąpi za życia jednego pokolenia. Naszego życia.
Pamiętamy XX wiek bez internetu i komórki. Widzieliśmy ich pierwsze kroki. Widzimy jak portale społecznościowe typu Nasza-Klasa, Facebook itp. stają się powszechną rozrywką.
Na pewno nadejdą jeszcze czasy, gdy zapomnimy, że kiedykolwiek było inaczej...

Dziś myślę: Jak kiedyś mogłem żyć bez komputera... 
Jutro pomyślę: Jak kiedyś mogłem spędzić cały dzień przed komputerem... ;-)

 

Posted on piątek, 30 maj 2008 by Registered CommenterArek Stryjski in | CommentsPost a Comment

TED: myślenie - choroba zakaźna

Dzięki Kubie zwróciłem zwróciłem ostatnio uwagę na TED.com Jest to jedna z najbardziej fascynujących stron jakie widziałem ostatnio (a może w ogóle) w Internecie.
Jak zauważył Daniel Dennett w jednej ze swoich prezentacji myśli (memy) zarażają. Przemoszą się z mózgu do mózgu niczym wirusy. Ja jestem kompletnie zainfekowany i chyba nadszedł czas bym zaczął zarażać.

Tak więc po tym ostrzeżeniu 10 najlepszych (z obejrzanych tam do tej pory) prezentacji:

  1. Daniel Dennett: myślenie: choroba zakaźna
  2. Aubrey de Grey: życie wieczne - bynajmniej nie zbawienie
  3. Juan Enriquez: genetyka, postęp, bogactwo
  4. Gever Tulley: 5 niebezpiecznych rzeczy - pozwól na nie dziecku 
  5. Emily Oster: AIDS - wiesz wszystko? bzdura!
  6. David Keith: globalne ocieplenie - a może inaczej
  7. David Deutsch: nasze miejsce w kosmosie
  8. Richard St. John: sekret sukcesu
  9. Tom Honey: chrześcijańskie namaste
  10. Larry Lessig: piraci i złodzieje - może zabijasz sztukę włączając TV

Tytuły pochodzą ode mnie i prawdopodobnie bardziej odzwierciedlają moje poglądy niż autora prezentacji.

Posted on środa, 23 styczeń 2008 by Registered CommenterArek Stryjski | CommentsPost a Comment
Page | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | Next 3 Entries